[ Pobierz całość w formacie PDF ]

scenę! Wystarczy, że mój syn Lenny reprezentuje Młotków.
- Czy jeśli Młotki wygrają, to dostaniemy darmową kawę?
- Ma się rozumieć!
Potem Qwilleran wpadł do redakcji, gdzie układano właśnie
tekst o dyktandzie na czołówkę. W dole umieszczono parę zdjęć z
wczorajszego protestu. Podpis głosił:  W bibliotece robi się gorąco .
W  Toodle s Market Qwilleran kupił warzywa dla Polly.
Zaniósł je do samochodu, a potem wstąpił do biblioteki, żeby
zobaczyć, czy już wróciła z konferencji.
- Jest na górze - przekazała mu jedna z pracownic, wskazując w
stronę przeszklonego biura na półpiętrze.
- Straciłaś zabawę - to były jego pierwsze słowa, jakie skierował
do Polly. - Jak zareagowałaś?
- Moja asystentka zadzwoniła do mnie do Lockmaster. Muszę
powiedzieć, że byłam rozbawiona. Wygląda na to, że protest
przekształcił się w farsę. Ale daleka jestem od jego lekceważenia.
Połowa naszych wolontariuszy zrezygnowała, to wielka strata.
Poświęcali tysiące godzin każdego roku.
- Wspominałaś o tym problemie na konferencji?
- Tak, a ich reakcja była taka: Czego spodziewasz się po Moose
County? Inne biblioteki przystosowały się do komputeryzacji bez
najmniejszych problemów... Cóż, nie zamierzam się tym martwić do
jutra, kiedy minie już gorączka dyktanda.
- Wybierasz się na zawody?
- Oczywiście! Indian Village wynajęło autobus dla chętnych.
Tylu mieszkańców startuje w zawodach, a wielu innych jest
zaangażowanych!
- Przy okazji dwa motyle Phoebe wykluły się z kokonu i są już
gotowe do lotu!
- Nie wypuszczaj ich beze mnie, Qwill. Chcę je zobaczyć.
W drodze przez iglasty las poczuł przypływ euforii. Podkręcił
wąsy. Miał przeczucie, że wszystko przybierze teraz dobry obrót.
Syjamczyki skakały po kuchennym parapecie, kiedy podjeżdżał do
farmy. Zanim otworzył drzwi, sięgnął automatycznie do boksu na
przesyłki. Przykrywa była uchylona i zablokowana małym
kamieniem. Podniósł ją, a potem szybko opuścił. Wszyscy w Pickax
bali się bomby po zeszłorocznym wypadku w hotelu. Czy koty go
ostrzegały?
Po chwili zastanowienia otworzył ponownie pokrywę. Zobaczył
spore kartonowe pudełko przewiązane liną, na pokrywie był napis
wypisany kredkami. Kiedy próbował odcyfrować słowa, ze środka
dobiegło go mruczenie. Dzwięk przypominał miauczącego kota, a
nawet dwa koty! Na wierzchu było napisane:  Proszę, znajdz nam
dobry dom!
Kędy odwiązał linę i uchylił wieko, dwie pary przestraszonych
oczu wpatrzyły się w niego. To były domowe koty o błyszczącym
futerku. Jeden rudy, drugi pręgowany, przytulone do siebie i drżące ze
strachu. Zamknął pudełko i wszedł do środka. Kto je podrzucił? To
musiał być ktoś, kto wiedział, że jest kotofilem... Ktoś, kto wiedział,
gdzie mieszka... ktoś, kto wiedział, że tego ranka nie będzie go w
domu. Celia Robinson pasowała do portretu, ale ona byłaby bardziej
bezpośrednia. Z drugiej strony miała wielu znajomych, mogła
wiedzieć, kto ma do oddania dwa podrzutki.
Zadzwonił do niej.
- Celio, nie zostawiałaś mi nic w skrytce?
- Nie, szefie, ale pózniej będę miała dla ciebie tarte z jagodami.
- Widziałaś może samochód wjeżdżający albo wyjeżdżający z
lasu?
- Czy to nowe śledztwo? - zapytała entuzjastycznie.
- Niezupełnie. Ktoś zostawił w mojej skrytce dwa koty, z
notatką, że potrzebują dobrego domu.
- O rety! Kociaki czy dorosłe? Większość ludzi woli kocięta.
- Dorosłe, z ładną sierścią, smutnymi oczami, o miłej
powierzchowności.
- Och, chciałabym je wziąć, ale Wrigley z pewnością by ich nie
polubił. Popytam, czy ktoś by ich nie przygarnął.
- Idziesz na dyktando?
- Och tak, O Dell mnie zabiera. Jest jednym z graczy
honorowych. Będę kibicować Kopaczom.
Qwilleran odłożył słuchawkę i powiedział na głos:
- Co to, u diabła, schronisko dla zwierząt? Zeszłej zimy
podrzucili mi sznaucera.
- Yow! - ze stolika na kawę doszedł go głos Koko, który właśnie
wysiadywał jedną z dużych książek. Kręcił się na niej, drapiąc łapami
po okładce.
- Nie! To książka z biblioteki! - Qwilleran zaprotestował... a
potem zabłysła mu w głowie myśl. Złapał książkę i kluczyki i pobiegł [ Pobierz całość w formacie PDF ]

  • zanotowane.pl
  • doc.pisz.pl
  • pdf.pisz.pl
  • domowewypieki.keep.pl