[ Pobierz całość w formacie PDF ]

Dallas pierwsza zorientowała się w poczynaniach ojca. Za każdym razem, kiedy ryba skubała przynętę
na haczyku Carrie lub Dallas, Josh odwracał ich uwagę wskazując na coś w lesie, a Tem rzucał w rybę
kamykiem.
Wykazując niezwykłą jak na swój wiek przebiegłość, Dallas się nic poskarżyła ani nic rozpłakała, lecz
77
kiedy następnym razem Carrie miała branie, dziewczynka narobiła krzyku, że użądliła ją osa. Podczas
gdy ojciec zajmował się córką, a Tern narzekał, że siostra przeszkadza im w męskim zajęciu, Carrie
wyciągała rybę. Dallas przeżyła jeszcze jeden atak osy, a potem ukąszenie pszczoły
147
i ptasznika, zanim ojciec zorientował się w jej poczynaniach. Kiedy sobie uświadomił, że został pobity
własną bronią przez pięcioletnie dziecko, złapał córkę na ręce, obrócił wokoło i roześmiał się głośno.
Carrie i Tem przyglądali im się nieco skonsternowani.

Zwariowali — zawyrokował w końcu Tem,
wracając do swojej wędki.
W rezultacie miały o dwie ryby więcej i ogłosiły siebie zwycięską drużyną.
Josh z Ternem prześcigali się w usprawiedliwieniach; mówili o swoich wędkach, o przynęcie, o tym, jak
bardzo zmęczony był Tern po doświadczeniach minionej nocy, jak znużony był Josh, który przecież
pracował od rana do nocy i o tym, że był lo nieodpowiedni czas na łapanie ryb. I tak dalej.
Dallas, naśladując Carrie, oparła dłonie na biodrach i spokojnie słuchała wyjaśnień.
W końcu ojciec z synem przycichli.

Dallie, kochanie — odezwała się Carrie — czy
nic uważasz, że mężczyźni zupełnie nie umieją
przegrywać?
Dziewczynka poważnie skinęła głową, wzięła Carrie za rękę i poprowadziła w stronę koszyka z
jedzeniem. Pokonani ruszyli za nimi, przez cały czas tłumacząc niewyraźnie, że doskonale potrafią
przegrywać, że oni tylko... co cóż, wiadomo.
Carrie pozwoliła przegranym obsługiwać zwyciężczynie i wraz z Dallas spędzała urocze chwile prosząc
Josha i Tema o podawanie różnych przedmiotów leżących poza ich zasięgiem. Oczywiście, niekiedy
ona lub Dallas musiały się troszkę odchylić, bo żądany przedmiot nadal znajdował się
148
poza zasięgiem dłoni, ale za to ich podziękowania były słodkie jak miód.
Po jedzeniu Carrie przyniosła nowo wydaną książkę, którą kupiła tuż przed wyjazdem z Maine. Była to
powieść Lewisa Carrolla zatytułowana "Alicja w Krainie Czarów". Zapytała dzieci, czy chciałyby, żeby
im poczytała, a one, wraz z Joshem leniwie rozciągniętym na pledzie, chętnie na to przystały.
Jednak nie przeczytała więcej niż dwie strony, a dzieci zaczęły się niespokojnie wiercić. Zapytała, czy
może wolałyby zająć się czymś innym, ale oboje zapewnili ją, że bardzo chcą słuchać tej historii, więc
Carrie wróciła do lektury. Tym razem Dallas i Tern zaczęli wymieniać porozumiewawcze spojrzenia i
przewracać oczyma.
Carrie odłożyła książkę.

Co się z wami dzieje? — spytała. — Chcę
usłyszeć prawdę. Żadnych kłamstw.
Zorientowała się, że Tem nic jej nie powie, więc przeniosła wzrok na Dallas.

Tatuś czyta o wiele lepiej — powiedziała dziew
czynka z prostotą.
Carrie zdziwiła się, a nawet poczuła się trochę dotknięta, bo ezęsto czytała książki kalekim dzieciom i
równic często słyszała, że jest doskonałym lektorem.
Wdzięcznym gestem podała książkę Joshowi.
78

Proszę — powiedziała uszczypliwym tonem.
Mam nadzieję, że potrafisz czytać przynajmniej
tak samo dobrze jak łowić ryby.
Josh spróbował się do niej uśmiechnąć. Wziął książkę.
Od pierwszej chwili Carrie zrozumiała, że jest
149
od niej bez porównania lepszy. Josh naprawdę potrafił czytać. Właściwie nie czytał, ale opowiadał
historię. Naprawdę słychać było Alicję. Widziało się, czuło, niemal można było dotknąć futerka Białego
Królika. [ Pobierz caÅ‚ość w formacie PDF ]

  • zanotowane.pl
  • doc.pisz.pl
  • pdf.pisz.pl
  • domowewypieki.keep.pl