[ Pobierz całość w formacie PDF ]

francusku gładziej mówię niśli po polsku, i w tem dowodzę, że niedługo do dobrego tonu należeć będę mogła. O taniec ani się pytać, nic wiem. czy
mi metr nie pochlebia, ale mówi zawsze, iż w całej Warszawie niema takiej jak ja tancerki. U księstwa bywam czasem, ale rano, kiedy nikogo
niema; zawsze tam wiele miłych nasłucham się rzeczy, osobliwie od księcia, który jużby miał ochotę, żeby mnie odebrano z pensji, ale księżna i
Państwo zimy chcą czekać. Dopiero koniec lipca, to bardzo daleko. Czy leż la zima przyjdzie kiedy?
Dnia 20 grudnia, we wtorek.
»
Przyszła niclylko zima, ale i chwila opuszczenia pensji: przyszedł len moment pożądany, w którym inne zupełnie rozpocznę życie. Dziennik
mój nawet zrobi się obfitszym, zabawniejszym, i także na to niezmiernie
1
Zdanie to podkreśla wielkość przyszłego rozczarowania.
ale... grać  nie było w Rozrywkach.
się cieszę. Nie wrócę do maleszowskiego zamku, aż Bóg wie kiedy; księslwo lak łaskawi, iż żądali koniecznie i otrzymali od Państwa pozwolenie
zalrzy- mania mnie przez lę zimę u siebie i wprowadzenia w wielki świat. Pojutrze już kończę pensją i osiądę na dobre u księstwa. %7łal mi trochę
porzucać Madame Slrumle i panny, z którcmi się zaprzyjazniłam, ale wyznam szczerze, że radość wydobycia się z lej klatki, poznania tego świata,
o którym już tak dawno słyszę i myślę, zupełnie żal przemaga. Wnet zobaczę króla, królewiców, będę u dworu; księcia Kurlandzkiego co- dzień się
spodziewają, i jego poznam. Ach! jakże od tych dni kilku, co wiem, że już rzucę pensją, czas pomału idzie.
Dnia 28 grudnia, w sobotÄ™.
Dzisiejszy dzień na zawsze dla mnie pamiętny: z rana przyjechała sama księżna wojewodzina i wrzięła mnie; przy niej żegnałam się z pannami,
z Madame Slrumle. i pomimo tego, żem tej chwili od tak dawna żądała, od lez wstrzymać się nie mogłam. Po drodze wstąpiliśmy do kościoła, ale
nie byłam zdolną modlić się dobrze, bo myśli dziwnie były rozbujane. Jużcm usadowiona; księslwo mieszkają w swoim pałacu na
Krakowskiein-Przedmieściu,1 prawie naprzeciwko pałacu księcia wojewody ruskiego; niezbyt wielki, ale wcale piękny; z drugiej strony ma widok
na Wisłę i maleńki ogród. Ja mieszkam w ładnym pokoju, który w lecie osobliwie' dziwnie musi być przyjemny, bo z gankiem i z wyjściom do
ogródka; z jednej strony mam komunikacją z księżną, z drugiej z służebną moją. Już był krawiec, brał mi miarę i dziwił się nad szczupłością i
giętkością' stanu mego; zrobi mi sukien par kilka, nie wiem, jakie będą, bo księżna sama
1
«Dzisiejszy paÅ‚ac Tarnowskich» (Przypis autorki).
wszystko dysponuje, a takie uszanowanie (bodaj czy nie strach) we mnie wzbudza, że spylać jej się o nic nie śmiem. Książe, choć mężczyzna,
daleko mi mniej imponuje, bo też bardzo łagodnego charakteru i w?iclce przyjemny; żal mi. że go teraz w Warszawie niema: pojechał do
Białegostoku, naprzeciw księcia Kurlandzkiego; 1 w tych dniach oba wrócić mają: w wysokich jest łaskach u królewica. Jutro mainy jechać na wi-
zyty, księżna mnie obwiezie po znaczniejszych domach, gdyż lak się zawsze czyni, kiedy kto chce być znanym i na kompanje3 proszonym. Trochę
się lękam łych wizyl, a oraz i cieszę się na nie; będą mi się przypatrywać, ale i ja też wiele rzeczy i osób zobaczę: początek każdej rzeczy jest
przykry.
Dnia 29 grudnia, w niedzielÄ™.
Trzy dobre nowiny mam do zapisania: królewic Karol wczora o godzinie pierwszej zpoÅ‚udnia przyjechaÅ‚,® z nim książę wojewoda, który mnie
jak siostrę w domu swoim witał, i już po wizytach; oddaliśmy ich kilkanaście. Nic wiem, czy potrafię wszystkie domy wyliczyć, zwłaszcza, że
były takie, gdzie nas nie przyjęto, jak to u posła francuskiego i hiszpańskiego, którzy tu są z żonami, u prymasa i u wielu innych: lam księżna
zostawiać kazała karteczki ze swoim tytułem i nazwiskiem. Naprzód byliśmy u pani Humieckiej, miecznikowej koronnej, *
1
Kurjer Polski z 2/II 1760 podaje wzmiankÄ™, żc naprzeciw powracajÄ…cego na BiaÅ‚ystok ks. Karola wyjechali «różni Jchmciowie kawalerowie»
i żc książę wyjechał y. Białegostoku 27/XII 1759 w asystencji wojewody lubelskiego.
* kompanje  zebrania towarzyskie.
1
Kurjer Polski z d. 2/1 1760 r.: «Warszawa. W przeszÅ‚Ä… sobotÄ™ o godzinie pierwszej z poÅ‚udnia najjaÅ›niejszy królewic Jmć Xii}żę Kurlandzki
przybyÅ‚ tu».
" łlumiccka Józefowa, z domu Kzewuska.
jako u wujenki mojej, potem u księżnej strażnikowej Lubomirskiej.1 bratowej księstwa; la jako młoda, przystojna i księżniczka Czartoryska z
domu, rej między młodemi paniami wodzi i niezmiernie francuszczyznę lubi. Bardzo mi się przydaje moja umiejętność w francuskiej mowie,
której już dobre początki wywiozłam z Malcszowej, a wydoskonaliłam na pensji. Tu, im dom znakomitszy, im gospodyni młodsza, tem więcej po
francusku mówią, a jak mężczyzni poważni łaciną strzępią mowę swoję lak młodzież francuszczy zną. Wolę ten zwyczaj, bo rozumiem co mówią.
Byliśmy u hetmanowej Branickiej;8 jej mąż. hel- man wielki koronny, jest jednym z najbogatszych panów w Polsce, ale dwór zle go widzi.
Byliśmy i u księżnej wojewodziny ruskiej,3 u tej rozmowa była co do słowa po polsku; bo też to już stateczna pani: podobała mi się niezmiernie.
Poznałam u niej jedynaka jej syna, dziwnie przystojnego i grzecznego kawalera; wiele mi pięknych rzeczy powiedział, i podobnom na tej wizycie
najlepiej się zabawiła. Ale zle mówię, zabawiłam się równie dobrze u kasztelanowej krakowskiej, Poniatowskiej.* To białogłowa niepospolita,
wiele i z zapałem mówiąca; zastaliśmy ją w wielkiej radości, gdyż w gronie fainilji witała ukochanego syna, który niezbyt dawno z Petersburga
powrócił, owego syna,
o którym to mówią cichaczem, że królem może będzie. Przypatrywałam mu się pilnie; nie mogę powiedzieć,
1
strażnikowa Lubomirska  Elżbieta, z domu Czartoryska, córka Augusta, wojewody ruskiego. [ Pobierz całość w formacie PDF ]

  • zanotowane.pl
  • doc.pisz.pl
  • pdf.pisz.pl
  • domowewypieki.keep.pl