X

 
 

[ Pobierz całość w formacie PDF ]

wał dostać się do środka frontowymi drzwiami. Jednak to było niemożliwe, gdyż
ogień już ogarnął ganek, zamieniając go w płonący przedsionek piekła. Wówczas
chłopiec w panice pobiegł boso po śniegu do domu najbliższych sąsiadów, oddalone-
go o dwie mile.
Pózniej przez całe życie obwiniał się o to, że nie uratował rodziców i brata. Był
przekonany, że zginęli przez niego, i dręczyły go wyrzuty sumienia.
Teraz jednak po raz pierwszy uświadomił sobie jasno, że nie mógł ich ocalić.
Gdyby wbiegł w ogień, po prostu też by spłonął.
Pomyślał o wszystkich tych minionych latach, które spędził na nieustannych
podróżach, ponieważ nie chciał założyć własnej rodziny. A jednak w ciągu minionych
trzech miesięcy wbrew swej woli odnalazł dom.
Spotkał Leę i poznał jej czułe serce, odwagę i niezłomny charakter.
Ona i Ruby stały się jego rodziną.
R
L
T
Tymczasem on przez cały ten czas okrutnie mścił się na Lei za to, że ukryła
przed nim istnienie córki. Ale czyż mógł się jej dziwić, że tak postąpiła?
Nie miała żadnego powodu, by mu ufać. W przeszłości zrujnował jej ojca i -
jakkolwiek nieumyślnie - przyczynił się do śmierci całej jej rodziny. Wskutek tego
Lea była zmuszona poślubić starego człowieka, którego nie kochała.
Poza tym przecież oświadczył jej wprost, że nie chce mieć dziecka. Lea postą-
piła więc zgodnie z tym, co od niego usłyszała. A jednak, kiedy dowiedział się, że
urodziła córeczkę, ukarał ją bezwzględnie i okrutnie - podczas gdy powinien był bła-
gać Leę na kolanach, by pozwoliła mu stać się dla Ruby ojcem. Błagać ją, aby mógł
zostać jej mężem!
Każdy mężczyzna dałby wszystko, by móc poślubić Leę i zyskać jej miłość.
Tymczasem on ignorował ją dzień po dniu.
Jak to możliwe, że pomimo tego wszystkiego zakochała się w nim? Czym sobie
zasłużył na taki cud?
Przez wiele miesięcy, rezygnując ze swej dumy, znosiła udręki i upokorzenia,
których jej nie szczędził. A potem otwarcie poprosiła go, by ją pokochał - by zapo-
mniał o wszystkich dawnych ranach i zaczął nowe życie z nią i Ruby. Zaproponowała,
aby stali się prawdziwą kochającą się rodziną i stworzyli razem dom.
A on bezlitośnie odrzucił tę prośbę.
Nie zasłużył na Leę, gdyż straszliwie ją skrzywdził. Ale może poświęcić resztę
życia na to, by wynagrodzić jej te krzywdy i próbować ją odzyskać.
W pośpiechu wyciągnął z walizki podkoszulek i dżinsy. Ubrał się szybko i za-
dzwonił z komórki do Landera.
- Sprowadz mi helikopter i wynajmij najszybszy samolot, jaki zdołasz znalezć -
polecił. - I dowiedz się, gdzie ona jest.
- Już wiem - odrzekł spokojnie szef jego ochrony. - W swoim zamku.
Oczywiście, pomyślał Roark. Wróciła do Włoch, do swojego domu. Chwycił
klucz, który mu dała, i troskliwie schował do kieszeni dżinsów.
R
L
T
Siedem godzin pózniej jego samolot wylądował na prywatnym lotnisku w To-
skanii. Nad zielonymi wzgórzami wstawał już świt. Roark głęboko odetchnął czystym
górskim powietrzem. Nadchodziła wiosna, zaczynał się nowy dzień, a on być może
dostanie jeszcze jedną szansę.
Energicznym krokiem poszedł w kierunku czerwonego ferrari, zaparkowanego
na pasie do kołowania. Wsiadł i ruszył z rykiem silnika i piskiem opon. Wciskając
gaz, pomknął wąską krętą szosą. Przez całe życie podróżował najszybciej, jak mógł,
usiłując uciec przed przeszłością. Teraz po raz pierwszy spieszył się, by coś dogonić.
Szybciej... szybciej... Z niebezpieczną prędkością zjechał z szosy na żwirowaną
drogę, wiodącą przez toskańskie wzgórza.
Uśmiechnął się lekko, wyobrażając sobie reakcję Lei, gdy ją obudzi. Jej kruczo-
czarne włosy będą potargane od snu. Otworzy orzechowe oczy i jeszcze senna, obda-
rzy go uśmiechem. Potem otrzezwieje, przypomni sobie, że jest na niego zła i każe mu
odejść. Wówczas on ukoi jej gniew pocałunkiem i będzie ją całował tak długo, aż Lea
mu przebaczy i pozwoli, aby został przy niej do końca ich dni.
Potem będą się kochać z cudowną czułością w blasku jasnego słońca, wstające-
go nad zielonymi wzgórzami.
Wjechał na podjazd, zahamował, wysiadł i głęboko wciągnął powietrze w płuca.
Podniósł wzrok na zamek. Nagle ogarnęła go zgroza, jak lodowata fala przyboju, gdy
ujrzał blady obłoczek unoszący się z jednego z zamkowych okien na pierwszym pię-
trze.
Z sercem ściśniętym przerażeniem pobiegł do frontowych drzwi. Znał ten widok
i zapach.
Dym! [ Pobierz całość w formacie PDF ]

  • zanotowane.pl
  • doc.pisz.pl
  • pdf.pisz.pl
  • domowewypieki.keep.pl
  • Drogi uĚźytkowniku!

    W trosce o komfort korzystania z naszego serwisu chcemy dostarczać Ci coraz lepsze usługi. By móc to robić prosimy, abyś wyraził zgodę na dopasowanie treści marketingowych do Twoich zachowań w serwisie. Zgoda ta pozwoli nam częściowo finansować rozwój świadczonych usług.

    Pamiętaj, że dbamy o Twoją prywatność. Nie zwiększamy zakresu naszych uprawnień bez Twojej zgody. Zadbamy również o bezpieczeństwo Twoich danych. Wyrażoną zgodę możesz cofnąć w każdej chwili.

     Tak, zgadzam się na nadanie mi "cookie" i korzystanie z danych przez Administratora Serwisu i jego partnerĂłw w celu dopasowania treści do moich potrzeb. Przeczytałem(am) Politykę prywatności. Rozumiem ją i akceptuję.

     Tak, zgadzam się na przetwarzanie moich danych osobowych przez Administratora Serwisu i jego partnerĂłw w celu personalizowania wyświetlanych mi reklam i dostosowania do mnie prezentowanych treści marketingowych. Przeczytałem(am) Politykę prywatności. Rozumiem ją i akceptuję.

    Wyrażenie powyższych zgód jest dobrowolne i możesz je w dowolnym momencie wycofać poprzez opcję: "Twoje zgody", dostępnej w prawym, dolnym rogu strony lub poprzez usunięcie "cookies" w swojej przeglądarce dla powyżej strony, z tym, że wycofanie zgody nie będzie miało wpływu na zgodność z prawem przetwarzania na podstawie zgody, przed jej wycofaniem.